niedziela, 17 stycznia 2016

| DOS |

***

- No dobra, koleżanko, zabieram cię na imprezę – zadecydowała Alba po parogodzinnym bezczynnym siedzeniu w jej mieszkaniu. – Za pół godziny przyjadę po ciebie. No już, zmykaj! – pogoniła mnie.
- Ej, Alba... Nie zapomniałaś, że jestem bez kasy? – zapytałam niepewnie.
- Oczywiście, że pamiętam! Oddasz mi jak ci rodzice odblokują to konto. A teraz leć, zrób się na bóstwo, mam pewien plan.
Wygoniła mnie z mieszkania, więc chcąc nie chcąc musiałam wyjść. Wróciłam do siebie i stanęłam przed szafą. W końcu zdecydowałam się na jaskrawą, żółtą bluzkę na ramiączkach i czarne krótkie spodenki. Zrobiłam mocny makijaż i byłam już prawie gotowa. Rozczesałam tylko włosy, a na nogi narzuciłam białe Nike. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Złapałam telefon do ręki i podbiegłam do nich.
- Ej, ej, ej, a panienka to gdzie? – usłyszałam. Nie, jego to się nie spodziewałam.
- Javi? Co ty tutaj, do jasnej cholery, robisz?
- Pierwszy zapytałem. A zresztą, chyba mam prawo odwiedzić siostrę, nie? A ty chyba nie masz kasy, prawda? I dlatego wybierasz się na imprezę?
- Tak, tak i nie. Alba mnie wyciągnęła. No Javi, weź, jutro pogadamy. Teraz się spieszę. – Spojrzałam na brata błagalnym wzrokiem.
- A co takiego pilnego ma ci Alba do powiedzenia, co?
- Nie wiem, właśnie idę się dowiedzieć.  Złaź z drogi! – To mówiąc, przepchnęłam się obok Javiera i wyszłam.
Zbiegłam po schodach, słysząc brata zamykającego drzwi i schodzącego powoli za mną. Miałam szczęście – przyjaciółka była już na parkingu. Wsiadłam do jej samochodu i szybko się z nią przywitałam.
Jechałyśmy chwilę w milczeniu, gdy nagle moja towarzyszka wypaliła:
- Poznałam kogoś.
- Poczekaj, poczekaj. To opiera się na "pogadałam z nim" czy "poszłam z nim do łóżka"?
- Najpierw pierwsze, później drugie, a na końcu pierwsze.
- Nie gadaj – odparłam zdziwiona. – Ty z kimś pogadałaś i przed, i po? No, no, jak się nazywa?
- Sergi.
- Roberto? – zapytałam ze złudną nadzieją.
- Tak. Skąd wiedziałaś?
- Ty serio jesteś taka głupia, czy tylko udajesz? Spotykasz się z piłkarzem Barcelony i jeszcze się pytasz?
- On jest piłkarzem? No mniejsza o to, Sergi ma jakiegoś samotnego kolegę. Wczoraj jak mi to mówił to nawet nie zwróciłam na to uwagi, w końcu ciebie stałe związki nie interesują. Ale po tej akcji z twoim kontem wpadłam na pewien plan. Jakbyś pochodziła z kimś przez pewien czas to może twoi rodzice uznaliby, że się lekko ustatkowałaś i odpuszczą. Po tym możesz go przecież spokojnie rzucić, nie? Ale ja jestem genialna! – zakończyła monolog optymistycznym akcentem.
- I mam w celu odzyskania pieniędzy wykorzystać piłkarza? – Widząc, jak energicznie kiwa głową, dodałam: - No okey, mogę spróbować, ale jeśli to będzie Bartra to ja pasuję!
- Dobra, dobra. Nawet nie wiem kto to Barta, ale okey.
- Bartra – poprawiłam Albę.
- Mała różnica. A tak w ogóle, nie mogłabyś czasem nałożyć sukienki?
- W życiu! Ja i sukienka? Chyba wiesz, że żadne z nas połączenie.
- Zawsze warto spróbować.
Reszta drogi upłynęła nam na śpiewaniu piosenek, które puszczałam z telefonu (Alba miała zepsute radio w samochodzie). Gdy w końcu dojechałyśmy i weszłyśmy do środka, Alba pobiegła do baru. Powlokłam się więc za nią, a kiedy doszłam, zobaczyłam przyjaciółkę obściskującą się z Sergim Roberto. Obok niego stali Munir, Rafinha, Neymar i Bartra. Powoli podeszłam do nich. Popatrzyłam z dezaprobatą na Albę, ale ta nawet tego nie zauważyła. Gdy w końcu oderwała się od chłopaka, machnęła na mnie ręką. Szybko przedstawiła mnie piłkarzom, a ja przywitałam się z nimi lekkim uśmiechem. Oni odpowiedzieli tym samym.
- Hej – powiedział zalotnie ten, który najbardziej wyszczerzył się do mnie. – Jestem Neymar. Neymar Junior. Neymar da Silva...
- Tak, wiem – przerwałam mu i usłyszałam głośny śmiech jego kolegów.
- To ten najbardziej po prawej – usłyszałam szept Alby.
Spojrzałam we wskazanym przez nią kierunku. Stał tam Rafinha. Od razu przypomniałam sobie mecz z AS Romą, kiedy młody napastnik został kontuzjowany. Na moją twarz wypłynął lekki grymas, ale zaraz z powrotem przywołałam na miejsce uśmiech. Podeszłam do Alcântary Młodszego i usiadłam na krzesełku obok niego. Na chwilę pomiędzy nami zawisła niezręczna cisza, lecz Brazylijczyk szybko ją przegonił.
- Czemu się tak skrzywiłaś? – zapytał, a ja nie do końca wiedziałam co ma na myśli.
- Ja? Kiedy?
- No zanim usiadłaś tutaj – wyjaśnił.
- A... Nieważne – próbowałam zakończyć temat, bo nie wiedziałam, czy dobrym pomysłem byłoby przypominanie piłkarzowi o jego kontuzji. Cóż, skoro nie mógł grać przez pół roku to chyba nie był zachwycony.
- Nie nieważne, tylko mów. Jestem uparty, nie odpuszczę – poinformował mnie i wyszczerzył się.
- Tylko nie mów potem, że nie ostrzegałam. Przypomniałam sobie o twojej kontuzji – powiedziałam zrezygnowana.
- Czekaj, czekaj! Skąd o tym wiesz? – zapytał Rafinha wyraźnie zdziwiony.
- Cały piłkarski świat o tym trąbił!
- No właśnie! Piłkarski! – podkreślił ostatnie słowo.
- Dziewczyna nie może interesować się piłką nożną?! – Chciałam wyrazić się bardziej uprzejmie niż wyszło.
- Może, może, ale to dosyć dziwne. Tamta chociażby nawet nie wiedziała, że Sergi to piłkarz – odpowiedział pokazując na Albę.
- Zdaję sobie z tego sprawę. Ona nawet Messiego by nie poznała!
- Dobra, skończmy tę bezsensowną rozmowę. Chodź, zatańczymy.
Złapał mnie za rękę i wciągnął na parkiet. Rozpoznałam refren piosenki Taylor Swift. Rafinha przysunął się do mnie a już po chwili kołysaliśmy się w rytm muzyki. Wtuliłam się w niego, zaczęłam wdychać jego perfumy. Pachniał mieszanką grejpfruta, pomarańczy i cynamonu z dodatkiem mięty. Wydawało mi się, że skądś znam ten zapach. Nie mogłam sobie przypomnieć skąd, ale już go uwielbiałam. Momentalnie stał się moim narkotykiem, a kiedy Alcantara odsunął się ode mnie, chciałam znów go przytulić tylko po to, żeby wdychać jego woń. Na szczęście szepnął mi na ucho, że zaraz wraca, więc wyszłam na moment na zewnątrz. Oparłam się o poręcz na schodach i odgarnęłam włosy z twarzy. Nagle z tyłu usłyszałam otwieranie drzwi, następnie ktoś stanął niebezpiecznie blisko mnie. Pomyślałam, że to piłkarz, z którym wcześniej tańczyłam, odwróciłam się w jego stronę, ale nie ujrzałam tego, kogo się spodziewałam.
- Munir? – zapytałam, patrząc na zmieszaną twarz napastnika.
- Lia? – zdziwił się.
- Nie, święty Mikołaj – zaironizowałam.
- Przepraszam, pomyliłem cię z kimś. Naprawdę nie chciałem.
- Nie ma sprawy, nic się nie stało. – Uśmiechnęłam się do niego.
- Serio? Jeszcze raz przepraszam – powiedział, wycofując się w stronę drzwi.
- Czemu przede mną uciekasz, Muniu? – zaśmiałam się.
Piłkarz nie odpowiedział, zarumienił się lekko, jak panienka z osiemnastowiecznej powieści i wszedł z powrotem do środka. Chciałam pójść za nim, ale zobaczyłam Rafę wychodzącego z budynku. Stanął obok mnie, a opierając się o barierkę, przysunął się bliżej. Nasze ręce dzieliły milimetry.
- Co zrobiłaś Munirowi? – zaśmiał się.
Opowiedziałam mu całą historię. Piłkarz zaczął się śmiać jak szaleniec po usłyszeniu słowa „Muniu”, więc postanowiłam wrócić do klubu, udając obrażoną. Już naciskałam klamkę, gdy na nadgarstku poczułam mocny uścisk. Rafinha pociągnął mnie do siebie tak, że na niego wpadłam. Chciałam się odsunąć, ale Alcantara przytulił się do mnie i wtulił się w moje włosy. Trwaliśmy tak przez chwilę, a później jak gdyby nigdy nic weszliśmy z powrotem do środka i daliśmy się porwać w imprezowy wir.

***
EDIT: Jak zawsze zapomniałam o tym, co chciałam. Więc mam pytanie.
Jest taki pomysł w mojej szalonej główce. Na opowiadanie o siatkarzach. I tu się rodzi owo pytanie (a nawet dwa): a) czy ktokolwiek by to czytał b) czy opłaca się zaczynać kolejne opowiadanie?
Ktoś, coś? Liczę na jakąś podpowiedź.

2 komentarze:

  1. Jest mój najukochańszy i najdroższy piłkarz! I tak jak pisałam wcześniej - rozpływam się!
    Oby dziewczyna go nie wykorzystała!
    Nie potraktuj tego jakbym się czepiła czy coś w tym stylu, ale tylko napiszę, że widzę pewne podobieństwo z moim opowiadaniem o Rafie [desde-primer-beso] ;)
    czekam na kolejny rozdział i jeszcze więcej Rafy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dostrzegłam to podobieństwo, ale już po czasie ;D Na szczęście tylko na początku można je zauważyć :))

      Usuń